O autorze
Andrzej Byczkowski, współzałożyciel firmy Cintapunto. Współwłaściciel startup’ów Poptop.fm. Założyciel firmy SBS Experte Polska.

Czym jest dywersyfikacja?

Biznes, podobnie jak każdy żywy organizm nie jest tworem stabilnym, który może funkcjonować bez zmian. Transformacja rynku, wzrost konkurencji czy konflikty wewnętrzne zmuszają właściciela do dokładniejszego przyjrzenia się wybranej przez siebie strategii i wdrażania nowych koncepcji rozwoju firmy. Jednym z uniwersalnych sposobów zmiany kursu w prowadzeniu własnego biznesu jest rozszerzenie asortymentu towaru oraz zdobywanie nowych rynków, co właśnie określane jest mianem dywersyfikacji.

Nie bójmy się działać na szeroką skalę

Istnieje wiele przyczyn, dla których firma powinna poddać się procesowi dywersyfikacji, a mianowicie: zwiększenie możliwości konkurencyjnych, zwiększenie zysku lub w najgorszym przypadku po prostu utrzymanie się na rynku. Taka sytuacja często zdarza się w  firmach, dlatego właściciele nie mają innego wyboru, jak tylko znalezienie takiego rodzaju działalności, który pomoże przyspieszyć rozwój firmy, pomoże uzyskać dodatkowe dochody oraz zająć na rynku pozycję mocnego gracza.  Należy jednak poważnie zastanowić się nad tym, jakie podjąć działania i o jakim zasięgu. Kiedyś wierzono, że dywersyfikacja jest unikalnym kluczem, otwierającym drzwi skarbca, za którymi czeka na nas wyłącznie sukces: wystarczy tylko zacząć produkować nowe towary lub wejść na nowy rynek. Razem z moimi partnerami popełniliśmy ten błąd, zmieniając strategię firmy bez wcześniejszej analizy rynku. Postanowiliśmy rozszerzyć linię produkcyjną wyłącznie na rynku lokalnym, tzn. dywersyfikować się w ograniczonym zakresie. I okazało się, że to za mało. Dopiero po pewnym czasie zrozumieliśmy, że “skokiem kwantowym” w naszym biznesie będzie wejście na rynki europejskie. Początkowo nie byliśmy pewni własnych możliwości, jednak ryzyko, które podjęliśmy zaczęło przynosić coraz większe dochody.



Dywersyfikacja nie powinna dotyczyć jednego rynku. Warto podjąć decyzję o wejściu na rynki zagraniczne, a co najważniejsze zdecydować się na przyjmowanie opłat w różnych walutach. Pomoże to w utrzymaniu stabilnej sytuacji i uchroni przed poniesieniem strat w przypadku, jeżeli któryś z rynków upadnie.

Przemyślmy wszystko dokładnie

Wybierając metodę dywersyfikacji należy dokonać chociażby minimalnej internetowej analizy potrzeb potencjalnych konsumentów. Istnieje kilka niezbyt skomplikowanych serwisów, które pomogą uniknąć dużych wydatków na badania marketingowe, a jednocześnie dadzą nam wyczerpujące informacje na interesujące nas pytania. Jest to np.: Google-trends oraz analityki wyszukiwanych fraz w Google, dzięki którym możemy przestudiować wszystkie frazy wprowadzane przez użytkowników w różnych krajach i określić, które trendy i towary należą już do przeszłości, a które z nich są stają się coraz bardziej popularne. Po przeanalizowaniu otrzymanych informacji będziemy mogli odpowiedzieć sobie na pytanie, co będzie hitem przyszłości. W przypadku gdy okaże się, iż pomysł na jaki wpadliśmy jest już dostępny na rynku, możemy go zmodernizować i w ten sposób zwiększyć jego konkurencyjność. Następnie wprowadzamy go na nowe rynki, starając się być jego pierwszym dostawcą.

Istnieje też uproszczony sposób, by wybrać towar przyszłości. W tym celu należy przyjrzeć się startup’om, np. Kickstarter oraz innym platformom crowdfundingowym. Produkty, które zbierają dużo pozytywnych opinii, na pewno będą “strzałem w dziesiątkę”, jeżeli będziemy z nimi odpowiednio postępować. Nie chodzi oczywiście o skomplikowane opracowania programowe, lecz o proste towary przeznaczone do codziennego użytku.  Na początek analizujemy ideę pomysłodawcy, następnie dopracowujemy jego projekt, tym samym tworząc nowy towar i rozwiązując kwestię praw autorskich. Zamówienie na produkcję najlepiej jest złożyć w jednej z fabryk w Chinach. Niektóre nasze produkty, np. nadmuchiwane  leżaki Airlips, pojawiły się właśnie w ten sposób - dodaliśmy do nich różne przydatne drobiazgi, zamówiliśmy dużą partię w Chinach i teraz z powodzeniem sprzedajemy je w Europie.

Przyjrzyjmy się swoim odbiorcom

Wybierając jeden z krajów europejskich należy brać pod uwagę swoje możliwości. Trzeba rozumieć konsumenta, poznać jego charakter oraz istniejących już konkurentów. Idealnie byłoby pokonać barierę językową - należy zebrać zespół ludzi, którzy mówią w jednym języku z potencjalnymi klientami. Tworząc produkt, który sam w sobie jest obiektem pożądania, a nie jest produktem pierwszej potrzeby, należy przeanalizować możliwości nabywcze przyszłych klientów. Np. sprzedając pojazdy dwuśladowe o wartości 500 Euro, należy wybierać kraje zamożne. Jak wiadomo w krajach skandynawskich ceny mogą być o wiele wyższe niż na analogiczne produkty w  Niemczech lub w Hiszpanii.

Nabywcom europejskim należy proponować towary nowe lub już istniejące, ale w znacznym stopniu dopracowane. Przyczyna jest prosta - dostawcy, którzy już od dawna funkcjonują na rynku cieszą się większym zaufaniem i mają większe możliwości finansowe niż początkujący biznesmeni, dlatego też łatwo im będzie zablokować dostęp do rynku poprzez postawienie niskich cen lub wykorzystanie przyzwyczajeń stałych klientów. Należy pamiętać, iż nabywca z Europy zawsze wymaga obsługi na najwyższym poziomie w tym również możliwości zwrotu zepsutego produktu z żądaniem pełnej rekompensaty finansowej. Producent będzie musiał zwrócić w takim przypadku pieniądze w celu zachowania dobrej reputacji.

Dywersyfikacja sama w sobie jest chyba jedynym najbardziej efektywnym sposobem utrzymania się na rynku. Pozwala ona w zasadzie bezboleśnie przetrzymać czasowe trudności firmy. Inwestujcie w nowe produkty, odkrywajcie nowe rynki zbytu, tylko w ten sposób przedsiębiorstwo będzie mogło dalej funkcjonować w każdej sytuacji ekonomicznej.
Trwa ładowanie komentarzy...